Pielęgnacja cienkich rozjaśnianych włosów

Włosy po rozjaśnianiu to ciężki orzech do zgryzienia. Są wybredne i ciężko znaleźć złoty środek. Co można na to zaradzić? Jak do nich podejść,aby w końcu dały się lubić,mimo,że zrobiłyśmy im krzywdę? Zapraszam na post,o moim sposobie pielęgnacji, cienkich rozjaśnianych włosów. :)






Naprzód musimy zdać sobie sprawę,że nasze włosy po takich ekscesach zmieniają upodobania. Większość rzeczy,sposób, które stosowałyśmy dotychczas może się nie sprawdzać. Dlatego jest to okres,gdzie musimy szukać nowych.

Mycie odżywką

U mnie taką nowością jest mycie włosów odżywką. Nie robiłam tego wcześniej, bo moje włosy nie lubiły przesady,ale tym razem wychodzi im to na dobre. Używam do tego masek z Kallosa,bo najlepiej u mnie działają. W trakcie mycia włosy się nie plączą, a bywało tak,że po zwykłym szamponie nie mogłam włożyć palców i musiałam nakładać sporo odżywki. Raz na jakiś czas, oczyszczam je mocniej jakimś łagodnym szamponem.



Silikony

Kolejną sprawą są silikony. Ich nadmiar sprawiał,że włosy na długości wyglądały smętnie. Teraz oprócz wizualnej poprawy, przyczyniają się również do zabezpieczenia. Włosy rozjaśniane zmieniają porowatość, dlatego to im pomaga przetrwać najgorsze.



Suszenie włosów

Rzecz dość kontrowersyjna,ale na moim sianku się sprawdza. Gdy tego nie zrobię,mam na głowie szopę. Wszędzie mnóstwo wystających włosków,puszących się końcówek i ta niesforna grzywka.


Staram się je suszyć ciepłym nawiewem z dość dużej odległości, a gdy włosy są lekko wilgotne, przechodzę na zimny nawiew,który domyka łuski włosów. Jest to bardzo ważne,ponieważ jak wiemy, pozwala nam to uniknąć większych zniszczeń.


Olejowanie

Olejowałam od zawsze i tego się trzymam. Jest to mój sposób na zadbane włosy i nie wyobrażam sobie bez niego pielęgnacji.  Aktualnie używam olejku migdałowego,który wcześniej jakoś się u mnie nie sprawdzał. Teraz daje radę. ;-)


Maskowanie

Skoro mówię o olejowaniu to nie mogło zabraknąć maskowania. Jest to element w mojej pielęgnacji, który ma za zadanie dostarczenie składników w głąb. Najczęściej robię PEH-owe maski,bo po pierwsze, tak mi jest po prostu wygodniej, a po drugie, przy regeneracji struktury włosa mają wszystko czego potrzebują. I to jest moja ulubiona część pielęgnacji, bo często robi to mój TŻ. :)


Podcięcie

Sądzę,że jest to mus,aby zapobiec rozdwajaniu się włosa w wyższych partiach. Poza tym,dla mnie są to tzw. "pasożyty",bo zniszczone włosy sprawiają,że te zdrowsze wyglądają gorzej, a po drugie układają się okropnie i zazwyczaj smętnie wiszą.




A jakie są wasze sposoby na zniszczone włosy?

Pozdrawiam,





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz i wyświetlenie jest dla mnie prawdziwą motywacją! Dziękuję! :)

Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger