Moje włosy po trzech miesiącach od rozjaśniania


Jak dobrze wiecie, pod koniec maja zapragnęłam pozbyć się czerwonej henny z włosów poprzez domowe rozjaśnianie. Od tego zabiegu minęło już trzy miesiące. :) W tym czasie, napisałam dwa posty, do których serdecznie zapraszam zajrzeć :





Były to niewątpliwie ciężkie trzy miesiące,w trakcie których, próbowałam przywrócić swoje włosy do stanu poprzedniego. Zmieniły się o 180 stopni i byłam zrozpaczona,że cała moja pielęgnacja poszła w las. A przecież miałam takie fajne włosy... Lecz, po wizycie u fryzjera, przez chwilę było dobrze. No własnie - przez chwilę. Po tym zaczęło się włosowariactwo i dzień w dzień starałam się coś mieć na głowie. Nie było to dobre, bo czasami przesadzałam i efekt zniszczonych włosów tylko potęgowałam. Ale po jakimś czasie rozpacz zniknęła i zaczął się moment, gdy zminimalizowałam pielęgnację i pozwoliłam odetchnąć czuprynie.


Olejowałam włosy co mycie, przynajmniej  na kilka godzin, myłam w delikatnym szamponie i nakładałam na długość maski, ponieważ włosy strasznie się plątały. Dodatkowo zabezpieczałam końcówki serum silikonowym. Co jakiś czas robiłam im mocniejsze "SPA", czy to wczesywanie maski, czy robienie domowych masek. I tak stopniowo włosy zyskały blask i nawilżenie, a także miękkość, której im wcześniej brakowało.

Olejowanie - olej ze słodkich migdałów
Mycie - Kallos Banana, czasami szampon Natei regenerujący
Maski - Kallos : Banana, Aloe,Keratin
Zabezpieczanie - Jedwab w płynie Green Pharmacy
Wcierki,suplementy - Jantar



Aktualnie od miesiąca olejuję włosy olejem z pestek winogron i tu nastąpił pewien przełom. Włosy stały się bardziej mięsiste i sprawiają wrażenie grubszych. Bardzo lubię ten efekt i mam nadzieję,że szybko nie minie. Jeśli chodzi o podcinanie końcówek, obawiałam się,że będzie konieczne obcięcie kilku dodatkowych centymetrów, jednak ich stan jest w miarę dobry. Ich jedynym mankamentem było to,że trochę gdzieniegdzie się plątały,dlatego ostatnio skróciłam je tylko o około 1-2 cm.


A jak z kolorem? Mam trzy kolory na głowie,lecz jedni twierdzą,że nawet cztery.
Farba fryzjerska wypłukała się, pozostawiając tylko leciutki odcień brązu na długości jak i na ówczesnych odrostach (które były w kolorze platyny :p), dzięki czemu nie mam na głowie marchewki. Mogłabym nawet powiedzieć,że jest to bardziej taki złoty blond, w szczególności po lecie, gdzie włosy same pojaśniały. No i oczywiście moje odrosty w kolorze, który ciężko mi określić,bo niby jest rudowaty, niby ciemny blond, a może nawet jasny brąz. A to wszystko prezentuje się tak :




Olejowanie - olej z pestek winogron,olej rycynowy na skalp
Mycie - Cedrowe mydło Babci Agafii, Tradycyjny syberyjski szampin nr3
Maski - Bania Agafii balsam - aktuwator wzrostu, BA supersilna maska, Kallosy
Zabezpieczanie - Jedwab w płynie Green Pharmacy
Wcierki, suplementy - Woda brzozowa Isana, skrzypokrzywa



Od lewej : czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień (aktualnie)

Ich stan z matowych, szorstkich i plątających się włosów zmienił się na miękkie i łatwe do rozczesania włosy. 
Teraz mogę powrócić do poprzedniego założenia,czyli do ich zapuszczania. A jeśli chodzi o to,to ostatnio odnotowałam bardzo przyjemny przyrost. :) Aby im w tym pomoc,pije skrzypokrzywe,olejuję skalp olejkiem rycynowym,używam balsamu BA aktywator wzrostu oraz czasami wody brzozowej. Pierwsze efekty widać,w postaci malutkich baby hair i większego odrostu.

Sądzę,że w miarę możliwości,udało mi się doprowadzić je do porządku,mimo,że to nie jest ich szczyt możliwości.. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz i wyświetlenie jest dla mnie prawdziwą motywacją! Dziękuję! :)

Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger