Neutralna Henna Swati - mój pierwszy raz z cassią

Cześć!

Niedawno zamówiłam na jednej ze stron, neutralną hennę Swati. Nie jest to mój pierwszy raz z henną lecz pierwszy raz od kilku miesięcy (post o hennowaniu henną Khadi Red znajdziesz TUTAJ).

Bardzo długo zastanawiałam się, czy neutralna henna jest dobrym pomysłem, ale po przeszukaniu połowy Internetu, w końcu się zdecydowałam...






Dlaczego henna Swati?

Jest dosyć tania, bo za 150 g zapłaciłam 38 zł (+ przesyłka) i na spokojnie wystarczy mi na 3, a nawet 4 hennowania. Kolejnym czynnikiem jest po prostu, ludzka ciekawość.
W dodatku podoba mi się pomysł z metalowym pudełeczkiem, który po opróżnieniu jest idealny do chowania wsuwek, gumek, spinek, czy czegokolwiek co łatwo zgubić.


Przyrządzanie henny

Powiem szczerze, że nawet nie przeczytałam zaleceń producenta, no, bo po co to komu. Ale postanawiam poprawę i przy następnym hennowaniu postąpię według instrukcji. :D



Do rozrobienia mieszanki użyłam 40-50 g henny,wody różanej, trochę balsamu nr4, resztki balsamu BA dla włosów cienkich i troszkę przegotowanej chłodnej wody. Jeśli chodzi o proporcje to wszystkiego dawałam "na oko".  Starałam się dokładnie wymieszać, aby nie powstały grudki, które finalnie i tak były. Mieszanki było trochę za dużo, jak na moje włosy, dlatego następnym razem dodam z pewnością mniejszą ilość proszku.

Włosy umyłam szamponem Barwy z lnem. I byłoby wszystko fajnie, gdyby nie to, że zrobił mi się jeden wielki kołtun na głowie. Tak więc, użyłam balsamu nr 4, a następnie rozdzielałam pasma palcami.
Było to konieczne, bo po pierwsze,  nie chciałam mieć jednego wielkiego "hennowego dreda",
a po drugie, chciałam podciąć końcówki.

Na mokre włosy nałożyłam błotko i owinęłam folią spożywczą.
Po dwóch godzinach spłukałam specyfik i wczesałam maskę.
Już w trakcie suszenia, mogłam poczuć, że włosy są nieco grubsze (uwielbiam ten efekt).
Na koniec włosy spryskałam odżywką b/s.

I włosy prezentują się tak :




Oprócz odstających włosków (chyba nigdy się ich nie pozbędę), ciężko coś zauważyć. Henna koloru nie zmieniła, jedynie pogrubiła włos. Wierzę,że po następnym spotkaniu z cassią (czyli już za miesiąc) włosy będą jeszcze w lepszej kondycji. :-)

Podsumowując

Zależało mi na pogrubieniu, ochronie włosa i na zmniejszeniu plątania się włosów.
Jednak trzeba pamiętać,że henna nie rozwiążę wszystkich moich problemów i trzeba się mocno postarać, aby efekt końcowy był zadowalający. Trzymajcie za mnie kciuki!


Pozdrawiam,



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz i wyświetlenie jest dla mnie prawdziwą motywacją! Dziękuję! :)

Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger