Styczniowa aktualizacja włosów

Styczeń już się skończył, a mam wrażenie, że Nowy Rok był tydzień temu...
Po ukończeniu w ubiegłym roku, magicznej granicy osiemnastu lat, czas leci szybciej niż myślałam i jest to dość przerażające! Tak samo przerażające jest to, że moje włosy się buntują i nie chcą współpracować. Dlatego, w dzisiejszym poście trochę się na nie poskarżę!
No, może też znajdzie się kilka miłych słów.. ;-)



Pielęgnacja w styczniu


Zacznę od tego, że przez cały styczeń walczyłam o odpowiednie nawilżenie. Był to proces żmudny i czasochłonny, ponieważ musiałam kombinować w doborze kosmetyków, olejów i sposobu w jaki mam się nimi zajmować. W końcu, udało mi się znaleźć złoty środek. Zaczęłam olejować olejem lnianym na odżywkę humektantową lub proteinowo-emolientową.

Kolejnym przykrym problemem, stało się łamanie i rozdwajanie na długości. Na szczęście, takich włosów jest niedużo, więc pocieszam się, że nie ma jeszcze katastrofy. Oprócz nawilżenia, dostarczałam również protein, mając nadzieję, że to jakoś wzmocni włos. Niestety, efekty były znikome. Następstwem takiego obrotu sprawy, są lekko przerzedzone i strączkujące się końcówki. Podcinanie ich będę starała się rozłożyć w czasie.

Udało mi się jeszcze po szkole złapać słońce,które po 5 minutach zniknęło za horyzontem....
(włosy na drugi dzień)
PS Zdjęcia na dworze robiła moja mama i to do niej należy cień ręki. 😝
Narzekanie dobiegło końca, więc teraz czas na rzeczy, które mnie zachwyciły. :-)
30 stycznia skończyłam kurację z Vitapilem, z której jestem bardzo zadowolona. Udowodniłam sobie, że moje piórka mogą i potrafią urosnąć więcej niż standardowo! W dodatku, przez przyśpieszenie porostu, moje baby hairy sprawiły, że włosy się zagęściły.
Dlatego też, pewnością kiedyś wrócę do tego suplementu diety.

Te wszystkie pozytywne efekty, pięknie dopełnia uzyskany przez olejowanie blask. Włosy się po prostu błyszczą, a najbardziej zdrowe odrosty. :-)



Kosmetyki, jakich używałam


W styczniowej pielęgnacji włosów użyłam produktów :

Szampony :
→ szampon na kozim mleku Beauty farm
→ cedrowe mydło BA
Maski/odzywki : 
→ Kallos Aloe, Keratin, Banana
→ Bingo Spa z proteinami kaszmiru
→ BingoSpa z masłem Shea
→ balsam BA nr 4
→ ekspress maska BA
→ Garnier żurawina i olejek arganowy
→ saszetka Perfect Me zielona
→ odżywka b/s Gliss Kur total repair
Oleje : kokosowy, lniany, winogronowy
Serum : jedwab z GP ; jedwab CHI
Akcesoria : szczotka z dzika, gumka Invisibooble


Plany na luty


Tak jak pisałam w podsumowaniu, rok 2017 będzie opierał się na zapuszczaniu włosów i pielęgnacji od środka. Dlatego w lutym, mam zamiar masować skórę głowy wraz ze wcierką z imbiru, o której pisała Anwen. Dodatkowo jak co roku, wrócę do picia skrzypokrzywy. Myślałam o drożdżach, ale jeszcze nie jestem na tyle odważna,aby zaryzykować. I oczywiście, nadal będę próbować zniwelować łamanie się włosów.


Trzymajcie za mnie kciuki!

A jak wasz włosowy styczeń? :) 
Pozdrawiam,


2 komentarze:

  1. Ja cały czas walczę o zagęszczenie włosów, dlatego piję skrzypokrzywę, drożdże i siemię lniane :D
    Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz i wyświetlenie jest dla mnie prawdziwą motywacją! Dziękuję! :)

Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger