Recenzja #17 Czy warto kupić maskę od Anwen? // Maska winogrona i keratyna dla włosów średnioporowatych

Gdy zobaczyłam, że moja włosowa guru wypuściła swoje maski, byłam bardzo podekscytowana. W końcu pojawił się kosmetyk dla włosomaniaczek od włosomaniaczki. I chociaż od tego momentu minęło dwa lata, to dopiero teraz mogłam sobie pozwolić na zakup jednej z trzech masek od Anwen.



Tak jak pisałam we wstępie, gdy zobaczyłam maski od Anwen, zaświeciły mi się oczy. Przede wszystkim, zakochałam się w tej pięknej szacie graficznej, która jest bardzo kobieca i delikatna. Uwielbiam roślinne motywy na etykietach kosmetyków, bo oprócz tego, że cieszą oczy i umilają użytkowanie, to takie produkty ładnie prezentują się na półeczce i na zdjęciach. ;) 

Maska jest zamknięta w szerokim i dosyć płaskim słoiczku z metalową zakrętką, co według mnie wpływa na wartość tego produktu. Jej pojemność wynosi 200 ml, a konsystencja jest bardzo gęsta. Zapach jest delikatny, przypominający zapach odżywek z NIVEA, lecz nie tak intensywny. Na włosach jest niemal niewyczuwalny.


Składy nie są skomplikowane i nie mają wyszukanych składników. Jak sama Anwen pisała :

Same składy są raczej proste, może nawet minimalistyczne. Nie chciałam wrzucać miliona egzotycznie brzmiących składników, wolałam zamiast tego postawić na kilka dobrze znanych. Takich które naprawdę pozytywnie działają na nasze włosy.

Wybrana przeze mnie wersja dla włosów średnioporowatych w składzie ma olej winogronowy, hydrolizowaną keratynę, hydrolizowany jedwab, aloes, glicerynę i krzemionkę. Taka kombinacja, zapewnia włosom PEH-ową równowagę, dzięki czemu włosy mają wszystko czego potrzebują w jednym produkcie.



Jestem już po kilkunastu użyciach  i co mogę powiedzieć, to to, że naprawdę spełnia potrzeby włosów. Jest idealna na "szybkie wyjścia" i często po nią sięgam. Otula włosy, wygładza i sprawia, że fajnie się układają. W skrócie, jest po prostu dobrym produktem.
Czy anwenówka jest niezastąpiona? Myślę, że nie. Równie podobny efekt na moich włosach, daje mi czarna marokańska maska z Planeta Organica, która jest o wiele tańsza. Jednak... Czy nie fajnie wspierać polskie produkty, tworzone z pasją? Sama Ania wspominała niejednokrotnie, że koszt stworzenia i wyprodukowania kosmetyku w Polsce, to nie lada wyzwanie. Dlatego uważam, że trzeba doceniać włożoną pracę przez naszych rodaków. ;)



A co wy sądzicie o tej masce? I  jakie macie podejście do rodzimych produktów?
Pozdrawiam,



1 komentarz:

Każdy komentarz i wyświetlenie jest dla mnie prawdziwą motywacją! Dziękuję! :)

Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger