Październikowa aktualizacja włosów | 2017

Październikowa aktualizacja włosów | 2017

Witam Was w przedostatnim miesiącu tego roku, jakim jest listopad! Tak jak tradycja nakazała, przychodzę do Was z październikową aktualizacją włosów. Sama jestem ciekawa, czy w ubiegłym miesiącu są jakieś postępy, ponieważ ostatnio mało czasu poświęcam na oględziny moich włosów.

W październiku, kupiłam  mydło miodowe, balsam malina moroszka oraz (przypadkiem) szampon jałowcowy. Mydło miodowe spisuje się świetnie, bo jest - jak dla mnie - delikatnie i dobrze domywa. Mała ilość produktu wystarczy, aby zrobiło się dużo piany.


 A balsam malina moroszka to jedno z moich większych zaskoczeń, ponieważ miałam już kilka rosyjskich odżywek/balsamów/masek i w większości nadawały się do tuningowania lub nałożenia przed myciem i myślałam, że z tym balsamem też tak będzie.
Natomiast, malina moroszka użyta  jako ostatnie O w metodzie OMO, pozostawia włosy gładkie i miękkie.
Szampon jałowcowy używałam sporadycznie, więc ciężko mi cokolwiek na jego temat powiedzieć. ;)


Od września, moje włosy poddały się przesileniu i przy czesaniu, czy myciu zawsze miałam sporą ilość włosów na szczotce lub w odpływie. Aby wzmocnić cebulki i zminimalizować wypadanie, wcierałam pokrzywową Banfi. Niestety, robiłam to trochę w kratkę, bo moja najdłuższa przerwa we wcieraniu to, aż 4 dni! Po podsumowaniu wszystkich dni, wyszło dwa tygodnie ciągłego wcierania.  Jednak przy myciu głowy co drugi dzień, to chyba nie najgorszy wynik. Wypadanie zmniejszyło się  nieznacznie (może przy częstszym wcieraniu wynik byłby lepszy), natomiast pojawiła się armia baby hair, z czego jestem zadowolona. Osobna recenzja wcierki będzie dopiero za jakiś czas :)


Olej kameliowy to kolejna nowość, którą używałam przez cały miesiąc non stop, bo nie tylko przy pielęgnacji włosów, ale również w pielęgnacji twarzy. Włosy po oleju są zdecydowanie bardziej miękkie niż po olejowaniu np. olejem z pestek winogron. Włosy bardziej się błyszczą, bo nawet ten efekt widać przy słabszym świetle. I jak się okazało, jest bardzo wydajny. Na moje włosy używam maksymalnie dwie pompki oleju, a na buzię tylko jedną. Dodatkowo, zdarzyło się, że był jednym ze składników mieszanek.


Natchnęło mnie również do tego, aby spróbować zakręcić włosy na skarpecie. Włosy kręcę bardzo rzadko, bo ostatni raz był w grudniu ubiegłego roku, a dokładnie na Sylwestra. Moje włosy były/są niepodatne na kręcenie i wszystko co było pięknym lokiem, po godzinie stawało się odkształconym pasemkiem włosów. Do postu, w którym opisuje swoje wrażenia, zapraszam tutaj.

Przyrost 
Gdybym miała powiedzieć, czy moje włosy urosły coś, bez patrzenia na zdjęcia, to powiedziałabym, że stoją w miejscu i, że po prostu końcówki zaczęły się wykruszać.


I jak możecie zobaczyć, wcale bym się nie pomyliła. Końcówki jak miotełki, a przyrostu jak na lekarstwo.

Plany na listopad
Wcieram, olejuję i staram się robić to systematycznie. Szczególnie, gdy nastały chłodne dni i włosy wymagają więcej uwagi. Zobaczymy za miesiąc, czy mi się to udało.

A jak się wasze włosy miewały w październiku?



Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger