PROJEKT : Cassia | Dziesiąte cassiowanie - jak pokochać swoje włosy na nowo?

PROJEKT : Cassia | Dziesiąte cassiowanie - jak pokochać swoje włosy na nowo?


Nie jest to długi post, bo największą różnicę zauważyłam przy piątym cassiowaniu, gdy do porównania miałam włosy niecassiowane. Tym razem, jest nieco inaczej, bo porównuję włosy cassiowanie i ciężko jest mi określić różnicę (pięć cassiowań to jednak zbyt mało). Musiałabym kupić mikroskop i pod takim kątem oglądać swoje włosy. 😅
Dlatego postanowiłam, że następne takie podsumowania będę robić, gdy minie trochę więcej czasu np. po roku cassiowania. Wtedy będę mogła konkretniej ocenić postępy. :)



Kolorystycznie moje włosy zmieniły odcień, są bardziej rude, lekko ściemniały (nadbudowujące się zioła - co mi nie przeszkadza) i mają intensywniejszy złoty połysk niż przed cassiowaniem (odpowiedzialny jest za to chryzofanol w cassi). No i bardziej się błyszczą! 🌟

W dotyku są na pewno cięższe, konkretniejsze i nie przypominają już piórek. ;)


"Zdjęcie włosów jak z reklamy" vs rzeczywistość 

Zapas ziół powoli mi się kończy i pewnie za jakiś czas kupie nowe. Zastanawiam się tylko, co z ziół mogę jeszcze dodać do mieszanki. Zależy mi na tym, aby mój kolor włosów pozostał taki sam, więc zioła nadające kolory odpadają. Mam jeszcze czas, to na pewno coś znajdę! :)

Podsumowując, bardzo polubiłam swoje włosy! Ostatni raz tak miałam, gdy hennowałam Khadi Red, z ta różnicą, że teraz nie muszę myśleć, jak zdjąć czerwień z włosów. 😂

Pozdrawiam,



Trzecie urodziny bloga - podsumowanie efektów pielęgnacji! | 2018

Trzecie urodziny bloga - podsumowanie efektów pielęgnacji! | 2018

W 2018 roku, moje życie zmieniło się diametralnie - skończenie technikum, wyjazd za granice, życie na swój własny koszt i chaos, który temu towarzyszył. Jednak to grudzień okazał się najintensywniejszym miesiącem i dlatego mój urodzinowy post, który miał się pojawić 6 stycznia, widzicie dopiero teraz.
Nie mniej jednak, zapraszam Was do podsumowania pielęgnacji włosów w 2018 roku!


Długość

Na początku ubiegłego roku, mogłam w końcu pozbyć się znienawidzonej przeze mnie zniszczonej części, po nieudanym rozjaśnianiu włosów - czekałam na to ponad półtora roku! 
Włosy po ścięciu sięgały mi ramion i mimo, że w takiej długości czułam się "świeżo", a włosy były fajniutkie to jednak zaczynałam tęsknić za długością jaką miałam. Sądziłam, że zanim do niej wrócę, minie kolejne półtora roku. Jednak, pisząc ten post i przeglądając zdjęcia z lutego ub.r., jestem w szoku, bo nie zdawałam sobie sprawy ile w ciągu tych 10 miesięcy udało mi się zyskać na długości. Jestem praktycznie przy tej samej długości, co przed cięciem! Tymczasem ścinając końcówki dwa razy po około 2 cm. ;)

Po lewej 1 lutego 2019, po prawej 25 lutego 2018

Jak to się stało? Powiem szczerze, że sama nie wiem. W tamtym roku, moje wcieranie było niezbyt intensywne, łącznie wcierałam może z miesiąc czasu (magia wcierek Banfi?). Suplementów również żadnych nie brałam, a mimo to było więcej niż jeden centymetr na miesiąc.

Kondycja 

Po podcięciu, pielęgnacja włosów stała się o niebo łatwiejsza przez co częściej miałam Good Hair Day, a moje już i tak zszargane nerwy, mogły w końcu odpocząć. Niestety, przez okres wakacyjny, nie było już tak kolorowo, ponieważ najgorętsze miesiące w roku, przejeździłam na rowerze, bez jakiejkolwiek ochrony na głowie (brawo ja). Przez moją głupotę włosy stały się suche, a moje odstające włoski osiągnęły apogeum odstawania. Dodatkowo, końcówki były już tylko do ścięcia.


Sytuację opanowałam gdzieś w październiku, zaczynając od pozbycia się suchych końcówek, porządnych włosingów i  od regularnego używania cassi, która odmieniła moje włosy.
Szczegółowo o cassiowaniu pisałam już osobne posty na blogu, a także na Instagramie, dlatego zapraszam do zapoznania się z ich treścią. Dodam tylko, że jestem niesamowicie zadowolona z tego, jak bardzo zioła pomogły mi w polepszeniu kondycji moich cienkich piórek.


Włosy są teraz bardzo błyszczące i już gołym okiem widać, że są grubsze. 🙌 Więcej o efektach napiszę po dziesiątym caasiowaniu - dlatego śledźcie mnie na bieżąco!


Kosmetyki

W maju postanowiłam zrobić ogromne kosmetyczne zakupy, na których opierałam pielęgnacje włosów przez resztę miesięcy. Poniżej podaję Wam linki do recenzji, o jakże chwytliwych tytułach "Na co wydałam miliony monet?" 😀 Dopiero w październiku, moje zapasy powiększyły się o maskę Anwen Winogrona i Keratyna oraz o odżywkę również od Anwen Proteinowa Magnolia.


Do tej pory zdenkowałam wszystkie szampony z EcoLab, a także serum CHI. Maski z Planeta Organica skończę może dopiero za kilka lat - jak na moje włosy, są mega wydajne.

Plany na przyszłość

Cassiowanie i wcieranie to mój priorytet. Do mojej wymarzonej długości nie dużo brakuje, więc taka kombinacja powinna przyśpieszyć ten proces. Miejmy nadzieję, że za rok będę mogła napisać "UDAŁO SIĘ, mam swoją wymarzoną długość!", a czy tak się stanie - czas pokaże... :)


Dziękuję wszystkim za przeczytanie mojego podsumowania i dziękuję również za każde komentarz i wyświetlenie! Bardzo się cieszę, że jest ktoś kto czyta moje "wypociny" i obserwuje moją drogę do długich włosów!


I tradycyjnie, roczne statystyki bloga...

Jest już 36 Włosowych Ktosiów na blogu, a także 513 na Instagramie!
Zostawiliście w sumie 331 komentarzy i zajrzeliście na bloga ponad 70 tysięcy razy..

Jeszcze raz, dziękuję!

A jak wyglądał Wasz miniony rok?
Pozdrawiam,


Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger