Czy oleje z dużą zawartością omega 9, służą średnioporowatym włosom? | Wybór olei

Czy oleje z dużą zawartością omega 9, służą średnioporowatym włosom? | Wybór olei


W sieci jest wiele wpisów, mówiących o tym, że oleje z omega 9 są dedykowane dla włosów średnioporowatych. Ja szczerze mówiąc, nie stosowałam się do tej reguły i moje wybory były różne : olej makowy, olej z pestek winogron. Ale jak jest w praktyce? Postanowiłam to przetestować i ocenić, czy moje średnioporowate włosy dobrze reagują na kwas oleinowy. 



Skąd pomysł na oleje z zawartością omega 9?

Pomysł zrodził się w momencie, kiedy przeglądałam blog mojej imienniczki Kasi, która stworzyła tabelki z podziałem olei. Studiując je, olśniło mnie, że oleje, które już stosowałam i, które świetnie się sprawdzały, mają wysoką zawartość omega 9 (olej kameliowy, olej ze słodkich migdałów, olej sezamowy, olej arganowy*, oliwa z oliwek*).  Natomiast oleje, które nic nie robiły lub wręcz pogarszały kondycję włosów, posiadają omega 6 - w moim przypadku, był to olej z winogrona i olej makowy.

Jakie wybrałam oleje?

Do eksperymentu wybrałam :
- olej buriti
- olej moringa
- olej kameliowy
- olej arganowy
- olej z pestek truskawki

Dlaczego akurat taki wybór?

Olej moringa i olej buriti wybrałam dlatego, że to oleje, które mają najwięcej pożądanego przeze mnie składnika - 80% i 79%. Poza tym, zaintrygowały mnie ich egzotyczne nazwy (dlatego m.in nie wybrałam oleju z orzechów laskowych, który również ma 80% - logika! 😅).
Olej kameliowy kupiłam drugi raz, bo za pierwszym sprawdzał się świetnie - nie tylko do włosów, ale również do cery.

źródło : http://www.kasianafali.pl/2013/08/oleje-dokadna-zawartosc-procentowa.html

Jak spojrzycie na tabelkę, zauważycie, że olej arganowy plasuje się w drugiej części tej tabelki (wraz z oliwą z oliwek), gdzie są opisane oleje wraz z kwasami nasyconymi (gdzie przypominam, że omega 9, inaczej kwas oleinowy, jest kwasem jednonienasyconym). Olej ten, używałam 5 lat temu, przy mega zniszczonych włosach i chciałam sprawdzić, czy teraz również będzie w porządku.


Olej z pestek truskawki jest rodzynkiem w tym zestawieniu i jako jedyny nie do niego nie pasuje. Oprócz omega 6, za którym moje włosy nie przepadają, jest omega 3 i to właśnie kwas alfa-linolenowy stał za tym, że wybrałam truskawkę. Będzie to niewątpliwie ciekawy test, z racji tego, że  jeszcze nigdy nie używałam olejów z omega 3.

Oprócz oleju kameliowego, wszystkie oleje są w pojemności 20 ml. Nie chciałam brać większych buteleczek, z tego względu, że gdyby jakiś olej się nie sprawdził, nic by się nie zmarnowało.

Skąd oleje?

Oleje zamówiłam ze strony drogeria-ekologiczna.pl i jak widzicie na zdjęciach, są z firmy Esent.
Zawartość paczki była dobrze zabezpieczona, poza wypełnieniem, każdy olej był owinięty w gruby karton. Ale myślę, że paczka przyszła cała tylko z jednego powodu... Ta naklejka przykułaby uwagę najgorszego kuriera świata!



Jak będą testowane?

Wymyśliłam sobie, że każdy olej będzie przechodził przez cztery podstawowe testy, a mianowicie :
- olej na mokre, umyte włosy
- olej na suche włosy
- olej na mgiełkę nawilżającą
- olej na odżywkę

Po podstawowych testach, kolejne użycia będą przeprowadzane losowymi sposobami.

Dodatkowo, jako stały element testów, który pozwoli mi na ocenę działania oleju, wybrałam anwenówkę dla średnioporów na koniec mycia, ponieważ wiem, jak zachowują się moje włosy po jej użyciu.
Pierwszym olejem jaki przetestuję, będzie olej buriti. :)


Podsumowując

Jestem zadowolona z podjęcia takiego eksperymentu, bo takie testowania kosmetyków zawsze sprawia mi przyjemność. I już się nie mogę doczekać, aż podzielę się z Wami efektami olejowania olejem buriti. Ale jeśli nie chcecie czekać na koniec testu, to zapraszam na mój profil na Instagramie @wlosowyktosiek, a także na mojego FP na Facebooku - Włosowy Ktosiek - pielęgnacja cienkich włosów, gdzie co jakiś czas wstawiam zdjęcia z olejowania włosów.
PROJEKT : Cassia | Zioła z Phitofilos i z Biopark - co zawierają, właściwości

PROJEKT : Cassia | Zioła z Phitofilos i z Biopark - co zawierają, właściwości

Hej! Właśnie dzisiaj przyszła do mnie paczka z ziołami do włosów. Już na Instagramie pisałam, że nie mogę się doczekać, aż użyję tych nowości na swoich włosach i, czy się sprawdzą.
Jesteście ciekawi jakie zioła zamówiłam do mieszania cassi? Jeśli tak to zapraszam do czytania...



Na co zwracałam uwagę przy wyborze dodatków?

Przede wszystkim na to, aby zioła nie barwiły włosów. Bardzo mi zależy na tym, aby mój kolor włosów pozostał taki jak jest, więc wszystkie zioła, które mogą to zmienić, omijam szerokim łukiem. Jedynym wyjątkiem jest cassia, która nadaje złotą/żółtą poświatę włosom, co przy rudym kolorze mi nie przeszkadza. I poza tym kryterium, nie mam żadnych wymagań, ponieważ tak naprawdę od niedawna pogłębiam wiedzę na temat ziół w pielęgnacji włosów.

Czemu akurat te zioła?

Na Instagramie zadałam Wam pytanie, jakie inne dodatki do cassi, oprócz głożyny i neem, polecacie. I w odpowiedziach padły nazwy Impacco Emolliente i Impacco Purificante od firmy Phitofilos.
Na Rosa damascena i Baheda powder natknęłam się przy okazji szukania wyżej wymienionych mieszanek ziół i jako nieliczne z widzianych przeze mnie propozycji na stronie, nie mają właściwości barwiących (a przynajmniej nigdzie tego nie wyczytałam :D).

Dodatkowo uważam, że Impacco Emolliente i Purificante zasługują na większą uwagę, bo po pierwsze, mamy tam różne typy ziół, co załatwia sprawę z różnorodnością i szukaniem pojedynczo składników. A po drugie, koszt cassiowania się zmniejsza, bo, gdyby przyszło mi zamawiać 12 różnych dodatków na raz, to mój portfel, rzuciłby wszystko i wyjechał w Bieszczady.

Na zdjęciu poniżej, wypisałam z czego poszczególne produkty się składają. Porównując składy, widzimy, że tylko prawoślaz występuje dwa razy, co mi w ogóle nie przeszkadza - dodatkowym nawilżeniem, nie pogardzę.



"Phitofilos Impacco Emolliente, to ziołowa mieszanka odżywiająca włosy. Zawiera dużą porcję protein roślinnych.

Ta niezwykła ziołowa odżywka została oparta na sproszkowanej babce lancetowatej, która w ludowej medycynie zyskała opinię silnego środka gojącego na rany. Liście babki lancetowatej zawierają kwasy organiczne, karoten, witaminy (m.in. witaminę C i witaminę K) oraz minerały (m.in. sole sodu, potasu, magnezu, cynku).
Zawarty w mieszance prawoślaz lekarski działa skutecznie w przypadku stanów zapalnych skóry. Stanowi bogate źródło, m.in. pektyn, betainy (ma działanie nawilżające, również przeciwbakteryjne), soli mineralnych (cynku, selenu, wapnia, fosforu, żelaza), ale też skrobi, aminokwasów, flawonoidów, kwasów organicznych oraz kumaryny. Recepturę wzbogaca także lucerna siewna - używana w ziołolecznictwie od wielu pokoleń jako ratunek na wiele schorzeń. Wykazuje działanie przeciwgrzybicze oraz przeciwbakteryjne.
Pozostałe składniki mieszanki, to len (bogaty w flawonoidy, nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6, białko, błonnik, lecytynę, fitosterole i fitoestrogeny, witaminę E oraz sole mineralne magnezu, cynku, wapnia i żelaza. Pielęgnuje wrażliwą, suchą i skłonną do podrażnień czy alergii skórę, nawilża włosy oraz chroni przed szkodliwym działaniem promieni UV), jęczmień oraz owies."

Źródło : https://napieknewlosy.pl/pl/p/Phitofilos-IMPACCO-EMOLLIENTE-100g/755


"Phitofilos Impacco Purificante, to ziołowa mieszanka odżywiająca i oczyszczająca włosy.

Ta niezwykła ziołowa odżywka została oparta na sproszkowanych liściach miodli indyjskiej, które słyną w medycynie ajurwedyjskiej ze względu na właściwości lecznicze, antyseptyczne, antygrzybiczne, odkażające i tonizujące. Miodla indyjska, znana jako neem, wykazuje również skuteczne działanie przeciwłupieżowe.
Mieszanka zawiera także sproszkowany rozmaryn, który przyspiesza procesy regeneracyjne, gojenie, likwiduje łupież, zmniejsza łojotok, a także oczyszcza i daje uczucie świeżości.
Zawarty w mieszance prawoślaz lekarski działa skutecznie w przypadku stanów zapalnych skóry. Stanowi bogate źródło, m.in. pektyn, betainy (ma działanie nawilżające, również przeciwbakteryjne), soli mineralnych (cynku, selenu, wapnia, fosforu, żelaza), ale też skrobi, aminokwasów, flawonoidów, kwasów organicznych oraz kumaryny.
Pozostałe składniki mieszanki, to łopian, mniszek lekarski oraz owoce Serenoa Repens."

Źródło:https://napieknewlosy.pl/pl/p/PHITOFILOS-Impacco-Purificante-Mieszanka-oczyszczajaca-100g/1393


O róży damasceńskiej możemy powiedzieć, że ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwutleniające oraz zawiera terpeny, glikozydy, flawonoidy m.in. kwercetynę i antocyjaniny, witaminę C, taniny. Rosa damascena z Phitofilos intensywnie pachnie, co myślę, że dodatkowo umili użytkowanie.

To co nas interesuje w proszku z migdałecznika (Baheda powder), to zawartość tanin, kwasu galusowego i kwasu elagowego. Oprócz tego, że odżywia włosy, to przyśpiesza utlenienie się mieszanki. W słowniczku pojęć związanych z hennowaniem, Agnieszka napisała, że przy używaniu galasu, henna jej mocno ciemniała. Dlatego troszkę się cykam, ale może migdałecznik nie będzie miał wpływu kolorystycznego na cassie.


Zamówienie w skrócie

2x henne neutro (cassia)
1 x impacco emolliente
1 x impacco purificante
1 x rosa damascena
1 x baheda powder

Za 6 produktów zapłaciłam 34 euro. :)

Mam nadzieję, że ziółka się sprawdzą, a póki co chętnie poczytam, jakich Wy dodatków używacie w hennowaniu/cassiowaniu!
Pozdrawiam,





PROJEKT : Cassia | Dziesiąte cassiowanie - jak pokochać swoje włosy na nowo?

PROJEKT : Cassia | Dziesiąte cassiowanie - jak pokochać swoje włosy na nowo?


Nie jest to długi post, bo największą różnicę zauważyłam przy piątym cassiowaniu, gdy do porównania miałam włosy niecassiowane. Tym razem, jest nieco inaczej, bo porównuję włosy cassiowanie i ciężko jest mi określić różnicę (pięć cassiowań to jednak zbyt mało). Musiałabym kupić mikroskop i pod takim kątem oglądać swoje włosy. 😅
Dlatego postanowiłam, że następne takie podsumowania będę robić, gdy minie trochę więcej czasu np. po roku cassiowania. Wtedy będę mogła konkretniej ocenić postępy. :)



Kolorystycznie moje włosy zmieniły odcień, są bardziej rude, lekko ściemniały (nadbudowujące się zioła - co mi nie przeszkadza) i mają intensywniejszy złoty połysk niż przed cassiowaniem (odpowiedzialny jest za to chryzofanol w cassi). No i bardziej się błyszczą! 🌟

W dotyku są na pewno cięższe, konkretniejsze i nie przypominają już piórek. ;)


"Zdjęcie włosów jak z reklamy" vs rzeczywistość 

Zapas ziół powoli mi się kończy i pewnie za jakiś czas kupie nowe. Zastanawiam się tylko, co z ziół mogę jeszcze dodać do mieszanki. Zależy mi na tym, aby mój kolor włosów pozostał taki sam, więc zioła nadające kolory odpadają. Mam jeszcze czas, to na pewno coś znajdę! :)

Podsumowując, bardzo polubiłam swoje włosy! Ostatni raz tak miałam, gdy hennowałam Khadi Red, z ta różnicą, że teraz nie muszę myśleć, jak zdjąć czerwień z włosów. 😂

Pozdrawiam,



Trzecie urodziny bloga - podsumowanie efektów pielęgnacji! | 2018

Trzecie urodziny bloga - podsumowanie efektów pielęgnacji! | 2018

W 2018 roku, moje życie zmieniło się diametralnie - skończenie technikum, wyjazd za granice, życie na swój własny koszt i chaos, który temu towarzyszył. Jednak to grudzień okazał się najintensywniejszym miesiącem i dlatego mój urodzinowy post, który miał się pojawić 6 stycznia, widzicie dopiero teraz.
Nie mniej jednak, zapraszam Was do podsumowania pielęgnacji włosów w 2018 roku!


Długość

Na początku ubiegłego roku, mogłam w końcu pozbyć się znienawidzonej przeze mnie zniszczonej części, po nieudanym rozjaśnianiu włosów - czekałam na to ponad półtora roku! 
Włosy po ścięciu sięgały mi ramion i mimo, że w takiej długości czułam się "świeżo", a włosy były fajniutkie to jednak zaczynałam tęsknić za długością jaką miałam. Sądziłam, że zanim do niej wrócę, minie kolejne półtora roku. Jednak, pisząc ten post i przeglądając zdjęcia z lutego ub.r., jestem w szoku, bo nie zdawałam sobie sprawy ile w ciągu tych 10 miesięcy udało mi się zyskać na długości. Jestem praktycznie przy tej samej długości, co przed cięciem! Tymczasem ścinając końcówki dwa razy po około 2 cm. ;)

Po lewej 1 lutego 2019, po prawej 25 lutego 2018

Jak to się stało? Powiem szczerze, że sama nie wiem. W tamtym roku, moje wcieranie było niezbyt intensywne, łącznie wcierałam może z miesiąc czasu (magia wcierek Banfi?). Suplementów również żadnych nie brałam, a mimo to było więcej niż jeden centymetr na miesiąc.

Kondycja 

Po podcięciu, pielęgnacja włosów stała się o niebo łatwiejsza przez co częściej miałam Good Hair Day, a moje już i tak zszargane nerwy, mogły w końcu odpocząć. Niestety, przez okres wakacyjny, nie było już tak kolorowo, ponieważ najgorętsze miesiące w roku, przejeździłam na rowerze, bez jakiejkolwiek ochrony na głowie (brawo ja). Przez moją głupotę włosy stały się suche, a moje odstające włoski osiągnęły apogeum odstawania. Dodatkowo, końcówki były już tylko do ścięcia.


Sytuację opanowałam gdzieś w październiku, zaczynając od pozbycia się suchych końcówek, porządnych włosingów i  od regularnego używania cassi, która odmieniła moje włosy.
Szczegółowo o cassiowaniu pisałam już osobne posty na blogu, a także na Instagramie, dlatego zapraszam do zapoznania się z ich treścią. Dodam tylko, że jestem niesamowicie zadowolona z tego, jak bardzo zioła pomogły mi w polepszeniu kondycji moich cienkich piórek.


Włosy są teraz bardzo błyszczące i już gołym okiem widać, że są grubsze. 🙌 Więcej o efektach napiszę po dziesiątym caasiowaniu - dlatego śledźcie mnie na bieżąco!


Kosmetyki

W maju postanowiłam zrobić ogromne kosmetyczne zakupy, na których opierałam pielęgnacje włosów przez resztę miesięcy. Poniżej podaję Wam linki do recenzji, o jakże chwytliwych tytułach "Na co wydałam miliony monet?" 😀 Dopiero w październiku, moje zapasy powiększyły się o maskę Anwen Winogrona i Keratyna oraz o odżywkę również od Anwen Proteinowa Magnolia.


Do tej pory zdenkowałam wszystkie szampony z EcoLab, a także serum CHI. Maski z Planeta Organica skończę może dopiero za kilka lat - jak na moje włosy, są mega wydajne.

Plany na przyszłość

Cassiowanie i wcieranie to mój priorytet. Do mojej wymarzonej długości nie dużo brakuje, więc taka kombinacja powinna przyśpieszyć ten proces. Miejmy nadzieję, że za rok będę mogła napisać "UDAŁO SIĘ, mam swoją wymarzoną długość!", a czy tak się stanie - czas pokaże... :)


Dziękuję wszystkim za przeczytanie mojego podsumowania i dziękuję również za każde komentarz i wyświetlenie! Bardzo się cieszę, że jest ktoś kto czyta moje "wypociny" i obserwuje moją drogę do długich włosów!


I tradycyjnie, roczne statystyki bloga...

Jest już 36 Włosowych Ktosiów na blogu, a także 513 na Instagramie!
Zostawiliście w sumie 331 komentarzy i zajrzeliście na bloga ponad 70 tysięcy razy..

Jeszcze raz, dziękuję!

A jak wyglądał Wasz miniony rok?
Pozdrawiam,


Recenzja #17  Czy warto kupić maskę od Anwen? // Maska winogrona i keratyna dla włosów średnioporowatych

Recenzja #17 Czy warto kupić maskę od Anwen? // Maska winogrona i keratyna dla włosów średnioporowatych

Gdy zobaczyłam, że moja włosowa guru wypuściła swoje maski, byłam bardzo podekscytowana. W końcu pojawił się kosmetyk dla włosomaniaczek od włosomaniaczki. I chociaż od tego momentu minęło dwa lata, to dopiero teraz mogłam sobie pozwolić na zakup jednej z trzech masek od Anwen.



Tak jak pisałam we wstępie, gdy zobaczyłam maski od Anwen, zaświeciły mi się oczy. Przede wszystkim, zakochałam się w tej pięknej szacie graficznej, która jest bardzo kobieca i delikatna. Uwielbiam roślinne motywy na etykietach kosmetyków, bo oprócz tego, że cieszą oczy i umilają użytkowanie, to takie produkty ładnie prezentują się na półeczce i na zdjęciach. ;) 

Maska jest zamknięta w szerokim i dosyć płaskim słoiczku z metalową zakrętką, co według mnie wpływa na wartość tego produktu. Jej pojemność wynosi 200 ml, a konsystencja jest bardzo gęsta. Zapach jest delikatny, przypominający zapach odżywek z NIVEA, lecz nie tak intensywny. Na włosach jest niemal niewyczuwalny.


Składy nie są skomplikowane i nie mają wyszukanych składników. Jak sama Anwen pisała :

Same składy są raczej proste, może nawet minimalistyczne. Nie chciałam wrzucać miliona egzotycznie brzmiących składników, wolałam zamiast tego postawić na kilka dobrze znanych. Takich które naprawdę pozytywnie działają na nasze włosy.

Wybrana przeze mnie wersja dla włosów średnioporowatych w składzie ma olej winogronowy, hydrolizowaną keratynę, hydrolizowany jedwab, aloes, glicerynę i krzemionkę. Taka kombinacja, zapewnia włosom PEH-ową równowagę, dzięki czemu włosy mają wszystko czego potrzebują w jednym produkcie.



Jestem już po kilkunastu użyciach  i co mogę powiedzieć, to to, że naprawdę spełnia potrzeby włosów. Jest idealna na "szybkie wyjścia" i często po nią sięgam. Otula włosy, wygładza i sprawia, że fajnie się układają. W skrócie, jest po prostu dobrym produktem.
Czy anwenówka jest niezastąpiona? Myślę, że nie. Równie podobny efekt na moich włosach, daje mi czarna marokańska maska z Planeta Organica, która jest o wiele tańsza. Jednak... Czy nie fajnie wspierać polskie produkty, tworzone z pasją? Sama Ania wspominała niejednokrotnie, że koszt stworzenia i wyprodukowania kosmetyku w Polsce, to nie lada wyzwanie. Dlatego uważam, że trzeba doceniać włożoną pracę przez naszych rodaków. ;)



A co wy sądzicie o tej masce? I  jakie macie podejście do rodzimych produktów?
Pozdrawiam,



PROJEKT : Cassia | Piąte cassiowanie - czy warto nakładać ziołowe "błotko" na cienkie włosy?

PROJEKT : Cassia | Piąte cassiowanie - czy warto nakładać ziołowe "błotko" na cienkie włosy?

Jak widzicie po tytule, to już moje piąte spotkanie z cassią i chciałabym się z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami i efektami. Na początku myślałam, aby opisywać każde cassiowanie, jednak doszłam do wniosku, że takie posty byłyby nudne i krótkie. Dlatego też, przepisy i zdjęcia z każdego razu publikuję na Instagramie, na którego serdecznie zapraszam! A póki co, zapraszam do lektury. ;)

Po lewej efekt po pierwszym cassiowaiu, po prawej po piątym cassiowaniu 
Jak przygotowuję mieszankę ziół?

Zioła i ich proporcje zawsze były te same, czyli trzy łyżki cassi, jedna łyżka neem i jednka łyżka głożyny (raz zdarzyło mi się dodać odrobinę słodkiej papryki) i tylko płyn do rozrabiania, a w moim przypadku owocowe herbatki, zmieniały się nieznacznie składami. Dla przykładu podam skład jednej z nich : 


Występują tu różne zakwaszacze, dzięki czemu, dodanie cytryny nie jest już konieczne, przez co przesusz jest zminimalizowany.

Jeśli chodzi o czas "leżakowania" mieszanki, to było z tym różnie : 36h, 24h, 18h i w żadnym przypadku, rozrobiona cassia nie zmieniała swojego wyglądu, czy właściwości. 
Natomiast, czas trzymania błotka na włosach, był zawsze ten sam - 4 godziny pod czepkiem i czapką. Utlenianie na czuprynie, standardowo - dwa dni. Cassiowanie - co dwa tygodnie.


No i najważniejsze, czyli efekty.

Zacznijmy od skóry głowy, bo mało się o tym mówi, przy używaniu ziół w pielęgnacji.
Zauważyłam, że pojawiła się nowa zgraja baby hair. Przez te kilka miesięcy, rzadko wcierałam wcierki, więc sądzę, że to właśnie zasługa ziół, które poprawiły kondycje skóry. Oczywiście, ilość nowych włosków nie jest tak spektakularna jak przy używaniu wcierek, jednak nawet takie lekkie odchylenie od normy mnie cieszy. 

Po lewej po pierwszym cassiowaniu, po prawej po piątym cassiowaniu

Powiem szczerze, że spodziewałam się, że moje kłaczki przejdą "metamorfozę", ale, gdy już mogę je dotknąć i zobaczyć na żywo, a nie oczami wyobraźni, to nie mogę uwierzyć, że te grubsze, cięższe i mega błyszczące włosy należą do mnie.
Jestem bardzo zadowolona z efektów i z tego, że nie tylko ja widzę różnicę. Uwaga! Anegdotka!
Po skończonym suszeniu włosów, po pierwszym włosingu po dwóch dniach utleniania, przychodzę do swojego TŻ :
- Patrz jakie fajne! Po prostu są cudowne! No dotknij je, zanurz palce, o tak (i tutaj pokazuje mu jak ja miziam włosy).
I co na to mój TŻ? Łapie mnie za kitkę, ściska ją parę razy i mówi : 
- No, fajne są.
Mój poziom zażenowania osiąga zenitu,odwracam się na pięcie i wracam do łazienki podziwiać je dalej. 😂 Czyli tak w skrócie o tym, jak mój człowiek ocenia kondycje moich włosów.

Wracając do efektów... To tak naprawdę początek, zalążek tego, co chcę osiągnąć. Wydaje mi się, że dzięki cassiowaniu, osiągnę w końcu swój cel i zapuszczę włosy za piersi.

Czy polecam używanie cassi przy cienkich włosach?
Oczywiście, że tak! Nie jest to efekt jak po czystej hennie, jednak, jeśli zależy nam, aby włosy nie zmieniły koloru, to cassia jest jak najbardziej w porządku. Ja u siebie zmiany koloru nie zauważyłam, jedynie to pogłębienie koloru, nadanie mu tzw. efektu 3D (?). W każdym razie, jest nadal rudowaty. :)

I to by było na tyle jeśli chodzi o cassiowanie cienkich włosów. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, to zapraszam do komentarzy. :) 

Pozdrawiam,




Recenzja #16 Olej z maku - jak działa i u kogo się sprawdzi?

Recenzja #16 Olej z maku - jak działa i u kogo się sprawdzi?

W mojej mini serii "Na co wydałam miliony monet?" nie umieściłam olei, ponieważ jest ich tylko dwa i chciałam napisać o nich osobne recenzje. Dzisiaj na pierwszy ogień pójdzie olej makowy.
W porównaniu do popularnej oliwy z oliwek, olej z nasion maku, nie jest tak rozpowszechniony, dlatego też, aby przybliżyć Wam jego działanie i właściwości, wszystkich ciekawych tego produktu, zapraszam na post!



Olej makowy i jego właściwości


Wiele źródeł podaje różne dane, dotyczące procentowej ilości składników oleju makowego. Jednak w każdych z nich, na czele występuje kwas linolowy, a zaraz po nim kwas oleinowy oraz w mniejszych ilościach kwas palmitynowy i stearynowy. Sprawia to, że olej ten jest olejem nienasyconym, czyli niewnikającym, mający duże cząsteczki. Tego typu olej powinien sprawdzić się na włosach wysokoporowatych, ale jak wiemy, nie zawsze dedykowane oleje dla danej porowatości, muszą być odpowiednie.

Olej jest koloru jasnożółtego i ma orzechowy/makowy zapach, który umila olejowanie. ;)

Jak sprawdził się na moich włosach?


Przy pierwszych użyciach oleju, miałam wrażenie, że po myciu włosy były niemiłe w dotyku, jak gdyby były przesuszone, a także sprawiał, że włosy robiły się proste jak drut. W miarę dalszych prób, efekt ten w małym stopniu zanikł i pojawił się widoczny blask. Oprócz tego, znalazłam określenie na "drutowanie" włosów - ten olej po prostu działa utrwalająco.

Niestety, jeśli chcemy zmyć olej makowy z włosów tylko delikatnym szamponem, metoda ta może być niewystarczająca. Jak dla mnie jest to dość ciężki olej więc, aby uniknąć efektu przyklapu lub nieświeżych włosów na drugi dzień, warto najpierw zemulgować olej, a następnie użyć szamponu. Może się też okazać, że na Waszych włosach nie będzie takiego problemu, co jest powodem do radości.

Jeśli chodzi o sposób nakładania, to olej przetestowałam w różnych kombinacjach. Zaczynając od olejowania na sucho, kończąc na mieszaniu większej ilości oleju z różnymi maskami. I to co zauważyłam to to, że najlepiej działa z podkładem nawilżającym, czy np.maską lub odżywką. Tak jak wspominałam wyżej, sam w sobie może działać przesuszająco.

Kupując ten olej, byłam zauroczona tą piękną etykietą! Czyż nie jest dostojna? 

Dla kogo się sprawdzi?


Według mnie, idealnie sprawdzi się dla kręconowłosych. Olej ten, powinien pięknie utrzymać skręt i przy okazji nabłyszczyć loczki. Jeśli chodzi o włosy proste, to jest to dobry "zamiennik" prostownicy, który zamiast niszczyć włosy - pielęgnuje je.

Podsumowując


Olej makowy nie skradł mojego serca i mimo, że jest w przepięknej buteleczce i pięknie pachnie to nie zrobił na mnie większego wrażenia. Myślę, że pozostanę przy stosowaniu go jako półprodukt. Ewentualnie, zacznę używać go do ciała, bo z tego co przeczytałam w Internecie, dobrze spisuje się na skórze.

Mieliście do czynienia z tym olejem? Co możecie powiedzieć na jego temat?
Pozdrawiam,


Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger