4/15/2017

Silikony w pielęgnacji moich cienkich włosów

Silikony w pielęgnacji moich cienkich włosów
Zapewne większość z Was, zaczynając swoją przygodę z włosomaniactwem, spotkała się z określeniem, że silikony w produktach do włosów to zło. Ja sama się tym zasugerowałam i wyeliminowałam z moich półek, wszystkie kosmetyki z tym składnikiem. Poprawa była niemalże natychmiastowa. Ale czy to znaczy, że sam w sobie był winowajcą gorszego stanu włosów?


Teraz po latach przekonałam się, ze nie. To była tylko i wyłącznie moja wina, bo stosowałam takie produkty bez odpowiedniej wiedzy. 
W moim szamponie, którego używałam codziennie przed świadomą pielęgnacją, było może kilka rodzajów silikonu, które się nadbudowywały.
I jak możecie zobaczyć w mojej włosowej historii, włosy były smętne i lepiące się. Stąd moje radykalne podejście, które towarzyszyło mi przez długi czas.


Na szczęście, przyszła pora, gdzie nabrałam doświadczenia w pielęgnacji cienkich piórek, które pomogło mi dopuścić fakt, że silikony są potrzebne - szczególnie do tego typu włosów. Chronią, dociążają,a przy okazji dają fajny, natychmiastowy efekt zdrowych włosów.

Moim pierwszym świadomym, silikonowym produktem był jedwab z Green Pharmacy. Długo się zastanawiałam nad jego kupnem, jednak nie wyszło mi to na złe. 😉
Teraz, nie wyobrażam sobie, aby nie zabezpieczyć końcówek serum. Bez tego włosy nie wyglądają źle, jednak mam świadomość, że zostały bez jakiejkolwiek ochrony (co jest nieprzyjemnym uczuciem 😑).

Z nakładaniem silikonowych odżywek ostatnio szaleję. Z braku czasu są moim nieodłącznym elementem zakończania pielęgnacji. Do tego używam różowej maski z Perfect Me,która w składzie ma liczne silikony. Bardzo polubiłam te biedronkowe cuda, może nawet skuszę się na większe pojemności. 😊Odkopałam też swoją odżywkę z Schwarzkopfu, która również mi podpasowała. Oprócz tego, mam odżywkę b/s od Gliss Kura i używam jej głównie jako pomoc przy rozczesywaniu lub, gdy moje włosy nie wyglądają zbyt dobrze np. po nocy.


Jeśli chodzi o szampony... Tutaj nie eksperymentuje z silikonowym składem. Szampon ma w głównej mierze oczyszczać, więc silikon jak dla mnie jest zbędny. 


Kosmetyki jakich używam: 
- jedwab GP
- serum CHI
- maski Perfect Me 
- odżywka Schwarzkopf ultime omega repair
- Kallosy Keratin, Banana
- odżywka Gliss Kur b/s total repair

Podsumowując 
Silikon stał się moim sprzymierzeńcem w pielęgnacji włosów. Dostrzegłam w nim dobro, niż zło. Oczywiście, co za dużo to nie zdrowo i tego się trzymam. :)

A jak jest u Was z produktami z silikonem? ;)




4/09/2017

Niedziela dla włosów #10 - olejowanie na siemię lniane

Niedziela dla włosów #10 - olejowanie na siemię lniane
Dużo nie zawsze znaczy lepiej (podobno), dlatego dzisiejsza niedziela dla włosów będzie szybka i prosta. A w rolach głównych : olej kokosowy oraz siemię lniane. Serdecznie zapraszam do czytania!



Swoją NdW zaczęłam od wtarcia wody brzozowej w skalp w ramach #30dnidlawlosow, a następnie zwilżyłam włosy i nałożyłam glutka. Nadmiar wody wycisnęłam i nałożyłam olej kokosowy. Owinęłam wszystko folią spożywczą na pół godziny. Ostatnio zauważyłam, że krótsze trzymanie mi służy. :) Włosy umyłam szamponem z kozim mlekiem i nałożyłam Kallos Banana. Niestety, miałam wrażenie, że włosy są niedomyte z oleju, więc umyłam je jeszcze raz mydłem cedrowym i nałożyłam malutką ilość kallosa. Włosy podczas suszenia były bardziej szorstkie niż miękkie, dlatego też nałożyłam trochę więcej serum CHI. Po kilku godzinach od mycia włosy prezentowały się tak :




Włosy były miękkie i dobrze się rozczesywały. Natomiast szorstkość po myciu jest winą glutka lnianego, który bardziej wysusza mi włosy niż je nawilża, mimo, że był stosowany z olejem.
Len zdecydowanie lepiej działa w połączeniu z maskami. Poza tym, powoli irytują mnie trzy inne kolory na mojej głowie... Przez to wyglądają o wiele gorzej, ale dopóki nie zapuszczę włosów bliżej pasa to będę musiała jakoś ten widok zdzierżyć. 😕

Pozdrawiam,

4/02/2017

Marcowa aktualizacja włosów

Marcowa aktualizacja włosów
Dzisiaj zamiast Niedzieli dla włosów, postanowiłam umieścić aktualizację marcową. Dodatkowo, piękna słoneczna wiosna, zmotywowała mnie do zrobienia zdjęć. :) Zatem... zapraszam do czytania!



Marzec zaczęłam od podzielenia się z Wami zdjęciami moich włosów umytych tylko szamponem. Byłam bardzo zadowolona z tego, że moje włosy nie stawiały zbytnio oporu i wyglądały naprawdę przyzwoicie. Pod koniec marca powstał też włosowy naked challenge zorganizowany przez Gosię z Porady Herrbaty,do którego zachęcam wziąć udział. ;)

W marcu również założyłam swojego włosowego Instagrama, na którego serdecznie zapraszam.


Przechodząc już do pielęgnacji...
Przez cały miesiąc walczyłam o nawilżenie i w końcu się udało. Używałam do tego siemienia lnianego oraz olei i mogę śmiało powiedzieć, że te dwa sposoby stały się moimi ulubieńcami.
Oprócz tego, testowałam maski z BingoSpa w kolaboracji z siemieniem. Chciałabym o nich napisać wpis, tak więc pokrótce powiem, że solo nie zdziałały cudów. Dopiero wraz z innymi produktami potrafiły zadowolić moje włosy.

Kosmetyki jakich używałam to :
♦ szampony : cedrowe mydło, szampon Barwa
♦ odżywki/maski : BingoSpa proteiny kaszmiru i kolagen, masło shea i pięc alg, drożdżowa, maska Perfect Me różowa, Garnier olej arganowy i żurawina, Schwarzkopf ultime omega repair, Kallos banana, keratin
♦ oleje : kokosowy, z pestek winogron
♦ zabezpieczenie : serum CHI, jedwab GP
♦ dodatki : siemie lniane, biała glinka
♦ akcesoria : szczotka z włosia dzika, gumka invisibooble

Przyrost 
Końcówek w tym miesiącu nie podcinałam, dlatego zyskałam ten "nieszczęsny" centymetr. :)



Plany na kwiecień
Biorę udział w akcji włosomaniaczek #30dnidlawlosow, dlatego wytrwale będę wcierać wodę brzozową oraz pić skrzypokrzywę. Efekty akcji oczywiście opublikuję w aktualizacji kwietniowej, a także na Instagramie.



Podsumowując
Szalona w swojej włosomanii, każdego dnia przyglądam się swoim włosom i czasami, nie zauważam zmian jakie nastąpiły. Na szczęście, mam przy sobie kogoś, kto znosi moje włosowe humory i jest mi w stanie powiedzieć jak z tymi włosami jest. Stąd też w stu procentach, rzetelne aktualizacje włosowe. :) Marzec zaliczam do udanych miesięcy, nie miałam żadnych większych problemów. Można by powiedzieć, że poszło jak z płatka.

A jak wasze włosy w marcu?
Pozdrawiam, 



3/26/2017

Niedziela dla włosów #9 - nawilżanie olejami

Niedziela dla włosów #9 - nawilżanie olejami
Bardzo lubię testować nowe sposoby na polepszanie stanu swoich włosów. Dlatego w dzisiejszej Niedzieli dla włosów przetestuję sposób na nawilżenie Hairventure. :)
Sposób nie jest skomplikowany, nie potrzebujemy do tego specjalnych składników i nie jest czasochłonny. A polega on na zmieszaniu łyżeczki maski, łyżeczki oleju kokosowego i pół łyżeczki oleju wielonienasyconego. Taką miksturę nakładamy na włosy, na 30 minut pod czepek. Myjemy włosy i nakładamy odżywkę. Proste, prawda?
Paulina również wspomniała, że można dodać do tego gliceryny. Ja niestety półproduktów nie mam, więc zostałam przy podstawowej recepturze. :)
Składniki jakie użyłam do tej mieszanki, pokazałam na Instagramie. Przy okazji zachęcam do obserwowania! :)

3/24/2017

Nowinka! Włosowy Instagram!

Cześć! Mam dla Was pewną nowinkę, a mianowicie...

 Od wczoraj jestem posiadaczką włosowego Instagrama! 😸 

Tak jak napisałam pod pierwszym zdjęciem na IG, nie zawsze dodaję posty na blogu regularnie, więc powyższa aplikacja ułatwia sprawę bycia na bieżąco. :) Dlatego zapraszam wszystkich do obserwowania!

3/22/2017

Recenzja #8 - maseczka z Biedronki, Perfect Me ~ Natural Olis Repair (zielona)

Recenzja #8 - maseczka z Biedronki, Perfect Me ~ Natural Olis Repair (zielona)
Cześć! Już jakiś czas temu, we włosowej blogosferze było głośno o maskach do włosów z Biedronki. Zdania były różne, ale co głowa to inny włos. ;) Dlatego, postanowiłam sama je przetestować. Moją pierwszą "ofiarą" była zielona, niepozorna saszetka Perfect Me, Natural Oils Repair.



3/19/2017

Niedziela dla włosów # 8 - maseczka z siemienia lnianego

Niedziela dla włosów # 8 - maseczka z siemienia lnianego
Hejka! Dzisiaj przychodzę do was z moją dzisiejszą NdW, w której wykorzystałam długo oczekujące w moich zasobach, siemię lniane. Kupiłam je bardzo dawno i tak naprawdę nie miałam czasu na przyrządzenie lnianego glutka. Jednak ostatnio znalazłam trochę czasu i efekt mnie bardzo zadowolił. Dlatego postanowiłam pokazać Wam efekty użycia brązowych ziarenek. ;)



Copyright © 2016 Włosowy Ktosiek , Blogger