Recenzja #3 : Kallosy - co o nich sądzę?

Produkty Kallos Cosmetics są znane i lubiane chyba wszędzie. Ta węgierska firma zrobiła niezłą furorę, a przeważnie każda włosomaniaczka miała z nią styczność. Co w nich jest takiego, co przyciąga konsumentów? Wszystkich ciekawskich zapraszam do lektury!



W swojej kolekcji mam trzy "kallosy" - bananowy (emolientowy),keratynowy (proteinowy) oraz aloesowy (humektantowy). Maski nie były wybierane przypadkiem. Kupując je,chciałam przetestować, czy kosmetyk z każdych z tych grup działa.



Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (antystatyk),
Olea Europea Oil (oliwa z oliwek), Parfum (zapach), Citric Acid, Cyclopentasiloxane (silikon), Dimethiconol (silikon), Propylene Glycol (humektant), Musa Sapientium Fruit Extract (ekstrakt z banana), Niacinamide (humektant), Calcium Panthenate (humektant), 
Sodium Ascorbyl Phospohate (witamina C), Tocopheryl Acetate (witamina E), Pyridoxine HCl (antystatyk), Maltrodextrin Sodium Starch, Octenlsuccinate Silica (stabilizator), Benzyl Alcohol (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant)



Kolorem żółtym zaznaczyłam tytułowe składniki, jest to oliwa z oliwek, ekstrakt z banana, witamina C oraz E. Natomiast składniki,które niektórym mogą się nie spodobać, kolorem czerwonym. Jest to dość wysoko osadzony Parfum,czyli ten chemiczny zapach bananów, a zaraz za nim silikony. Na szczęście Cyclopentasiloxane Dimethiconol są lekkimi silikonami, które albo wyparują albo się po prostu zmyją.



Z początku produkt był moim największym faworytem i głównie z niego korzystałam. Używałam go do mycia, rozrabiania rozjaśniacza, do olejowania na odżywkę, na wczesywanie maski,mixowania różnych masek. Ale głównie przy aplikowaniu go po myciu lub przed zauważyłam jego jakieś działanie. Włosy po nim są miękkie,błyszczące i pachnące (jak dla wielu zapach jest zbyt intensywny,to dla mnie dosyć przyjemny),a w dodatku dobrze się rozczesują. Przy myciu musiałam z nim uważać. Za duża ilość = włosy oklapnięte i tłuste przy nasadzie. 





Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (antystatyk), Citric Acid, Propylene Glycol (humektant), Hydrolized Milk Protein (hydrolizowane mleczne proteiny) , Hydrolized Keratin (hydrolizowana keratyna), Cyclopentasilioxane, Dimenthiconol (silikony) , Parfum, Benzyl Alcohol (konserwant), Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone (konserwanty)


Skład jest bardzo krótki w porównaniu do banana. Mamy tu hydrolizowane mleczne proteiny i hydrolizowaną keratynę. Silikony są takie same w każdej masce z Kallosa, czyli lekkie substancje. 


Z tą maską nie polubiliśmy się od razu. Ogólnie moje włosy ciężko tolerują proteiny,ale po jakimś czasie, a raczej po rozjaśnianiu, odżywka podpasowała włosom.Wcześniej stosowałam ją do olejowania na odżywkę i do PEH-owych masek. Teraz odważyłam się na nakładanie maski po myciu i zauważyłam,że efekt jest lekko podobny do efektu hennowania. Wydaje się,że włosów jest więcej i są fajnie usztywnione.





Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (antystatyk),
Aloe Barbadensis Leaf Juice (proszek z liści aloesu), Parfum,
Citric Acid, Cyclopentasilioxane, Dimenthiconol (silikony), Propylene Glycol, Benzyl Alcohol (konserwant), Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone (konserwanty)

No i doszliśmy do mojej ostatniej maski z Kallosa. Skład krótki,większość składników jak w dwóch poprzednich maskach. Z racji tego,że to humektantowa maska mamy tutaj proszek z liści aloesu.




O niej mogę powiedzieć najmniej. Używam jej tylko do PEH-owych masek i czasami o olejowania na odżywkę, Włosy po niej są dociążone i dobrze się rozczesują. 


Kallos Banana i Keratin zamówiłam przez Internet i zapłaciłam 9.90 za litr odżywki. Kallos Aloe kupiłam w Naturii za 4.99 za 275 ml. Jak widzicie,tym magicznym czynnikiem,który sprawia,że produkty cieszą się takim zainteresowaniem jest to,że maska w stosunku do pojemności i składu jest tania.


Ogólnie mówiąc, maski nie pielęgnują włosy "na stałe". Po ich użyciu,włosy po prostu wyglądają dobrze do następnego mycia. Aczkolwiek, jak miałam problem z plątaniem włosów przy myciu, tak teraz jest lepiej. Nie wiem, czy to konkretnie zasługa tych masek, czy olejowania. Jeśli się dowiem to z pewnością dam Wam zdać.




A jak Wy oceniacie Kallosy?




2 komentarze:

  1. Bardzo lubię kallosy ale stosuję je głównie jako pierwsze "O" w OMO bo jako same maski wydają mi się za słabe.
    Fotki ogarnij, bo wywaliło z serwera a taki ładny post, że szkoda :P

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz i wyświetlenie jest dla mnie prawdziwą motywacją! Dziękuję! :)

Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger