PROJEKT : Cassia | Piąte cassiowanie - czy warto nakładać ziołowe "błotko" na cienkie włosy?

Jak widzicie po tytule, to już moje piąte spotkanie z cassią i chciałabym się z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami i efektami. Na początku myślałam, aby opisywać każde cassiowanie, jednak doszłam do wniosku, że takie posty byłyby nudne i krótkie. Dlatego też, przepisy i zdjęcia z każdego razu publikuję na Instagramie, na którego serdecznie zapraszam! A póki co, zapraszam do lektury. ;)

Po lewej efekt po pierwszym cassiowaiu, po prawej po piątym cassiowaniu 
Jak przygotowuję mieszankę ziół?

Zioła i ich proporcje zawsze były te same, czyli trzy łyżki cassi, jedna łyżka neem i jednka łyżka głożyny (raz zdarzyło mi się dodać odrobinę słodkiej papryki) i tylko płyn do rozrabiania, a w moim przypadku owocowe herbatki, zmieniały się nieznacznie składami. Dla przykładu podam skład jednej z nich : 


Występują tu różne zakwaszacze, dzięki czemu, dodanie cytryny nie jest już konieczne, przez co przesusz jest zminimalizowany.

Jeśli chodzi o czas "leżakowania" mieszanki, to było z tym różnie : 36h, 24h, 18h i w żadnym przypadku, rozrobiona cassia nie zmieniała swojego wyglądu, czy właściwości. 
Natomiast, czas trzymania błotka na włosach, był zawsze ten sam - 4 godziny pod czepkiem i czapką. Utlenianie na czuprynie, standardowo - dwa dni. Cassiowanie - co dwa tygodnie.


No i najważniejsze, czyli efekty.

Zacznijmy od skóry głowy, bo mało się o tym mówi, przy używaniu ziół w pielęgnacji.
Zauważyłam, że pojawiła się nowa zgraja baby hair. Przez te kilka miesięcy, rzadko wcierałam wcierki, więc sądzę, że to właśnie zasługa ziół, które poprawiły kondycje skóry. Oczywiście, ilość nowych włosków nie jest tak spektakularna jak przy używaniu wcierek, jednak nawet takie lekkie odchylenie od normy mnie cieszy. 

Po lewej po pierwszym cassiowaniu, po prawej po piątym cassiowaniu

Powiem szczerze, że spodziewałam się, że moje kłaczki przejdą "metamorfozę", ale, gdy już mogę je dotknąć i zobaczyć na żywo, a nie oczami wyobraźni, to nie mogę uwierzyć, że te grubsze, cięższe i mega błyszczące włosy należą do mnie.
Jestem bardzo zadowolona z efektów i z tego, że nie tylko ja widzę różnicę. Uwaga! Anegdotka!
Po skończonym suszeniu włosów, po pierwszym włosingu po dwóch dniach utleniania, przychodzę do swojego TŻ :
- Patrz jakie fajne! Po prostu są cudowne! No dotknij je, zanurz palce, o tak (i tutaj pokazuje mu jak ja miziam włosy).
I co na to mój TŻ? Łapie mnie za kitkę, ściska ją parę razy i mówi : 
- No, fajne są.
Mój poziom zażenowania osiąga zenitu,odwracam się na pięcie i wracam do łazienki podziwiać je dalej. 😂 Czyli tak w skrócie o tym, jak mój człowiek ocenia kondycje moich włosów.

Wracając do efektów... To tak naprawdę początek, zalążek tego, co chcę osiągnąć. Wydaje mi się, że dzięki cassiowaniu, osiągnę w końcu swój cel i zapuszczę włosy za piersi.

Czy polecam używanie cassi przy cienkich włosach?
Oczywiście, że tak! Nie jest to efekt jak po czystej hennie, jednak, jeśli zależy nam, aby włosy nie zmieniły koloru, to cassia jest jak najbardziej w porządku. Ja u siebie zmiany koloru nie zauważyłam, jedynie to pogłębienie koloru, nadanie mu tzw. efektu 3D (?). W każdym razie, jest nadal rudowaty. :)

I to by było na tyle jeśli chodzi o cassiowanie cienkich włosów. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, to zapraszam do komentarzy. :) 

Pozdrawiam,




2 komentarze:

  1. Heeej! Jestem pelna podziwu! Piękne wloski! Mam pytanko odnosnie Twojego dawnego hennowania. Widzialam na insta, ze tez bylas liskiem, jak wrocilas do swokego naturalnego koloru i ile to trwalo? Pozdrawiam i trzymam kciiuki w dalszej pielegnacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,hej! Chciałam się pozbyć koloru przez kąpiel rozjaśniająca, ale nie poszło mi to zbyt dobrze i końcowo skończyłam z żółtkiem na głowie. Po tym ekscesie, udałam się fryzjerki, która nałożyła mi podobny kolor do naturalnego (który oczywiście po jakimś czasie się wypłukał) i od tej pory nic z nimi nie robiłam tylko zapuszczałam od zera. Zajęło mi to około dwa lata. Włosy rosną mi mniej więcej 1 centymetr na miesiąc, ale też starałam się używać wcierek, co z pewnością przełożyło się na szybszy wzrost włosów.. Ufff.. I to chyba tyle :) Jak chcesz, przejrzyj archiwum, tam możesz poczytać o tej mojej walce o naturalki. Pozdrawiam!

      Usuń

Każdy komentarz i wyświetlenie jest dla mnie prawdziwą motywacją! Dziękuję! :)

Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger