Sekret tkwi w umiarze | Czyli słów kilka o porcjach kosmetyków

Czy zdarzyło Wam się, że po starannym doborze kosmetyków do włosingu, okazało się, że efekty po myciu nie są takie jak oczekiwaliście? Miała być objętość, a jest przyklap?
Cóż, czasami nie zdajemy sobie sprawy, że za nieodpowiedni wygląd włosów, mimo odpowiedniego doboru kosmetyków, odpowiada również ich ilość, jaką nałożymy.
Jeśli jesteście ciekawi, jakie porcje kosmetyków nakłada cienkowłosa, to zapraszam do czytania.

Szampon

Lubię, gdy szampon się pieni, bo wtedy mam wrażenie, że piania wchodzi w każde miejsce i dobrze oczyszcza włosy, ale też nie szaleje z ilością i nie zużywam połowy butelki na mycie. Tak jak widzicie na poniższym zdjęciu, jest to około łyżka szamponu na jedną aplikację. Zwykle taka ilość mi odpowiada, a jeśli czuję, że włosy potrzebują dodatkowego oczyszczenia, to po prostu myję włosy jeszcze raz.



Maska/odżywka

Moje włosy łatwo obciążyć. Dlatego nakładam około jednej, płaskiej łyżeczki maski/odżywki, a gdy jest bardziej treściwa to tylko pół łyżeczki. Trzeba pamiętać, że więcej nie zawsze znaczy lepiej.

Na zdjęciu trochę mnie poniosło i wzięłam za dużo produktu. :p

Olej

Najczęściej popełnianym błędem przez początkujących włosomaniaków to olejowanie włosów dużą ilością oleju. Włosy nie muszą ociekać tłuszczem, żeby były dobrze naolejowane lub, żeby efekt był lepszy. Następstwem tego są problemy z myciem i po takiej sytuacji, ludzie z tego rezygnują, obarczając winą samo olejowanie.
Ja do swojej pielęgnacji włosów używam jedną lub (rzadziej) dwie łyżeczki oleju.

Serum silikonowe

Tą kropelką, którą widzicie na zdjęciu, jestem w stanie zabezpieczyć końcówki. I nie, to nie jest żart. Taką ilość rozsmarowuje na dłoni, nakładam na końce, a tym co zostanie przygłaskuję długość.
Jak jest za dużo serum, włosy wzbijają się w strąki i nie wygląda to zbyt dobrze.

Podsumowując

Jeśli ktoś ma dłuższe lub/i bardzo gęste włosy to naturalnym jest, że danego kosmetyku potrzeba więcej. Ja należę do tej grupy, gdzie zdenkowanie np. maski 200 ml w miesiąc, graniczy z cudem. Dlatego w mojej półce można znaleźć produkty już grubo po terminie, a zużyte dopiero w połowie.

Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Wam w znalezieniu rozwiązania na problem przeciążonych włosów, a także zwróci uwagę na to jakie ilości kosmetyków używamy, może czasami niepotrzebnie. :)

A jeśli interesuje Was, jak m.in myję włosy po metodzie OMO, aby nie przeciążyć włosów, możecie zajrzeć na mojego Instagrama lub zobaczyć mój poprzedni post na blogu.

Pozdrawiam,



Komentarze

  1. Zgadzam się całkowicie z tą odpowiednią ilością! Weźmy przykład proszku do prania- ludzie sypią proszek na oko a nikt nie czyta zaleceń a większa jego ilość nie spowoduje, że bedziemy mieli czystsze pranie to samo tyczy się kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Niestety to też przez konsumpcjonizm - wydaje się, że im więcej tym lepiej. ;)

      Usuń
  2. Ja byłam zachwycona efektem, jak zmniejszyłam porcje szamponu. Włosy wyglądają naprawdę lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zbyt duża ilość szamponu, która nie została dobrze spłukana może powodować m.in przesuszenie włosów jak i skóry głowy. ;) Więc zmniejszenie ilości to dobry ruch!

      Usuń

Publikowanie komentarza

Każdy komentarz i wyświetlenie jest dla mnie prawdziwą motywacją! Dziękuję! :)

back to top