Moja Włosowa Historia, MWH Cz.2 - Od 2021 do 2026 roku

Kilka lat temu nawet nie pomyślałabym, że moja druga włosowa historia będzie miała tyle zwrotów akcji. Był moment satysfakcji, później duży kryzys i w końcu etap, który przyniósł mi piękniejsze włosy niż kiedykolwiek wcześniej.

To nie będzie historia o „idealnych włosach”, tylko o tym, jak bardzo ich kondycja potrafi zmieniać się razem z nami.

Od 2021 roku włosy utrzymywały się w naprawdę dobrej kondycji. Ograniczyłam pielęgnację do minimum — regularnego olejowania i nakładania odżywki po myciu.

Przez pewien czas używałam też wcierki od Anwen.

W 2023 roku miałam najdłuższe i jednocześnie najzdrowsze włosy w swoim życiu. Sięgały już za linię piersi, więc byłam mniej więcej w połowie drogi do mojego celu, czyli włosów do pasa. 

Bardzo się wtedy cieszyłam z efektów, które udało mi się osiągnąć.

Pierwsza połowa 2024 roku była dla mnie bardzo trudna — dużo stresu i mocne leczenie farmakologiczne mocno odbiły się na moim organizmie. Jednym ze skutków było wypadanie włosów, chociaż początkowo nie spodziewałam się, że problem stanie się aż tak duży.

Zaczęłam zauważać, że podczas mycia na dłoniach zostaje coraz więcej włosów. Nie przestraszyło mnie to od razu, bo po wcześniejszych problemach zdrowotnych wydawało mi się to całkiem naturalne.

Przez pierwszy miesiąc byłam spokojna i myślałam, że sytuacja szybko się unormuje. Niestety mijał drugi miesiąc i nie było żadnej poprawy. Trzeci okazał się najgorszy i właśnie wtedy postanowiłam wszystko udokumentować.

Finalnie straciłam około połowy objętości, a samo przeczesanie ich dłonią kończyło się garścią włosów. Prawdopodobnie powinnam była wtedy udać się do lekarza.

Powstrzymywało mnie jednak to, że mimo intensywnego wypadania zaczęło pojawiać się dużo baby hair, a moje teenage hair nadal wyglądały bardzo dobrze. 

Dopiero później dowiedziałam się, że było to prawdopodobnie łysienie telogenowe.

Kiedy wypadanie zaczęło się uspokajać, a długość włosów stała się bardzo rzadka, zdecydowałam się skrócić je do ramion. Chciałam dojść do momentu, w którym włosy znowu będą wyglądały na gęste i zdrowe.

W międzyczasie zaszłam w ciążę i przez cały ten okres regularnie podcinałam włosy, żeby szybciej pozbyć się przerzedzonej długości, która jeszcze została.

Po całej tej sytuacji moje włosy bardzo się zmieniły — przede wszystkim mocno się zagęściły, czego wcześniej zawsze mi brakowało.

Najbardziej obawiałam się jednak wypadania włosów po ciąży. Nie chciałam ponownie przechodzić przez ten sam problem.

Miesiąc po porodzie zaczęłam używać wcierki Banfi Kofeina Żen-szeń (disclaimer: ta wcierka przy KP nie jest rekomendowana!). Wypadanie się nie pojawiło, albo przynajmniej nie w takim stopniu, jakiego się obawiałam, a przy linii czoła pojawiło się mnóstwo baby hair. Wiem jednak, że wpływ na to miało wiele różnych czynników, dlatego nie przypisuję tego wyłącznie jednej wcierce.

Do dziś trzymam się bardzo prostej pielęgnacji — regularnie olejuję włosy, nakładam odżywkę po myciu i zabezpieczam długość serum z Olaplexu.

Włosy nadal są w dobrej kondycji i nie mam problemu z nadmiernym wypadaniem. Jedynym zagrożeniem dla nich jest obecnie mój mały bobek, który ćwiczy chwyt na wszystkim, co znajdzie się w zasięgu rąk.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że moje włosy są praktycznie nie do poznania. Są gęstsze, zdrowe i dużo lepiej się układają.
Delikatne cieniowanie sprawiło też, że wyglądają lżej i nie wyglądam jak idź-i-nie-wracaj. :-D 


Co sądzicie o Mojej Włosowej Historii? A jak wyglądały Wasze ostatnie lata pielęgnacji włosów? Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądała moja pielęgnacja przed 2021 rokiem to zapraszam TUTAJ

Dajcie znać w komentarzu!

Pozdrawiam, 



Komentarze

back to top