Niedziela dla włosów #2 - balsam Agafii do włosów cienkich i osłabionych


Dzisiejsza niedziela dla włosów była przeze mnie długo wyczekiwana, ponieważ w końcu mogłam wypróbować balsam babci Agafii,który jakiś czas temu zakupiłam. 
Do wyboru kosmetyku przede wszystkim nakłoniła mnie nazwa  "do włosów cienkich i osłabionych",czyli z teoretycznego punktu widzenia, idealnie na moje kłaczki.
Kolejną rzeczą jest to,że nie miałam styczności z balsamami, a jako,że jestem maniaczką rosyjskich kosmetyków moim celem stał się właśnie ten produkt. :)

Olejuję włosy przed każdym myciem, dlatego też w tym przypadku nie było inaczej. :) Nałożyłam odżywkę z BingoSpa pod folię spożywczą. Postanowiłam jej użyć z tego względu,że użyta bezpośrednio trochę puszyła mi włosy. 


Po dwóch godzinach, nałożyłam olejek z migdałów,który póki co działa świetnie. Troszkę zaszalałam,bo trzymałam głowę pod czepkiem przez następne 3 godziny.

Włosy umyłam w moim ulubionym syberyjskim szamponie nr 2, który niestety jest inny,niż ten,który miałam. Obecna wersja ma przeźroczystą i żelową konsystencję, w poprzedniej była bardziej gęsta, zielonkawa i lekko się błyszczała. Ale w działaniu nic się nie zmieniło.



W końcu nadszedł czas by nałożyć oczekiwane cudeńko. Dość dużą dawkę balsamu nałożyłam na 3 minuty (producent zaleca  1-2 min) na  wilgotne włosy,bo jest naprawdę gęsty. Wydaje się jakby tych dobroczynnych składników było mnóstwo!



Jego zapach jest mocno ziołowy, można nawet powiedzieć,że ma dość odpychający zapach.
I w pewnym momencie zaczął mi po prostu śmierdzieć, bo stał się intensywny. Jednakże, gdy pozostawiłam go do wchłonięcia zapach był znośny. Gdy spłukiwałam produkt,moją reakcją były słowa "O matko moja..". Często jest tak,że przy spłukiwaniu odżywki czy maski, włosy były szorstkie, ale tym razem było wręcz odwrotnie. Włosy "rozlewały" się wraz z wodą. 

Z reguły nie zostawiam włosów do wyschnięcia, ze względu na to,że potem rozchodzą się we wszystkie strony, włosy przy buzi sterczą i po prostu są spuszone. Dlatego używam suszarki,susząc naprzód letnim nawiewem, a następnie zimnym, by domknąć łuski włosa (wskazówka : przy tym zawsze włosy suszę od góry).
Po całkowitym wysuszeniu nie mogłam przestać dotykać swoich piórek. Były bajecznie nawilżone, sypkie i dość grube. Ziołowy zapach balsamu utrzymuje się na włosach, co daje efekt świeżości. 




Ponieważ mój organizm lekko podupadł na zdrowiu,a włosy  kruszą się i wypadają,końcówki muszą pójść pod nożyczki... Będzie to ciężka decyzja, bo każdy centymetr się dla mnie liczy,ale jeśli chcę żeby były zdrowe - muszę to zrobić. :)

"Dzika wstawka"
O to ile w ciągu dwóch miesięcy włosy zdołały urosnąć :D


A jak wyglądała wasza Niedziela dla włosów? Czy miałyście balsamy od Babci Agafii?
Dajcie znać w komentarzach. :)


4 komentarze:

  1. Ale Ci włosy szybko rosną, zazdroszczę =)

    OdpowiedzUsuń
  2. wolno Ci rosną. Ja nigdy nie farbowałam włosów, myje szamponem babydram.Nigdy nie prostuje ani nic. a włosy tyle mi rosną w 3 tygodnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie napisałam,że włosy mają ponadprzeciętny przyrost. :) W takim razie gratuluję :D

      Usuń

Każdy komentarz i wyświetlenie jest dla mnie prawdziwą motywacją! Dziękuję! :)

Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger