Czy bardziej szkodzi suszarka, czy wielogodzinne schnięcie włosów?

Już kilka lat temu pisałam post o suszeniu włosów. Od tego czasu zmieniło się moje podejście do pielęgnacji, ale także lepiej rozumiem, jak zachowują się włosy i co im szkodzi. Dlatego dzisiaj przychodzę, aby odpowiedzieć na kilka pytań. Czy suszarka rzeczywiście jest największym problemem? A może większe znaczenie ma sposób, w jaki z niej korzystamy? I czy naturalne schnięcie faktycznie  jest najlepszym rozwiązaniem?



Suszarka

To, czy suszarka pogorszy kondycję włosów, zależy przede wszystkim od sposobu jaki jej używamy. Samo używanie suszarki nie jest problemem, problemem jest natomiast zbyt wysoka temperatura, trzymanie suszarki zbyt blisko włosów, bardzo silny nawiew. Warto też unikać przegrzewania włosów, które są już praktycznie suche. 

Jedno suszenie na maxa raczej nie zrobi dużej różnicy. Ale jeśli fundujemy włosom taki „trening” codziennie (tak, to byłam ja) lub kilka razy w tygodniu przez miesiące czy lata, drobne uszkodzenia zaczynają się kumulować.

Dobrym przykładem jest mój kolaż sprzed kilku lat. Włosy z podpisem "Rok temu", były myte szamponem z mocnym silikonem i suszone codziennie gorącym, silnym nawiewem.
Z kolei włosy z podpisem "Dziś" były już objęte świadomą pielęgnacją i suszone chłodniejszym powietrzem o mniejszej sile. Oczywiście nie była to jedyna zmiana w mojej pielęgnacji, ale sposób suszenia miał w niej swój udział.

Jak używać suszarki, aby nie zaszkodzić cienkim włosom?

Ciepłe/chłodne powietrze i średnia/niska moc nawiewu do rutynowego suszenia w zupełności wystarczy. Jeśli natomiast potrzebujecie szybko wysuszyć włosy i podbić temperaturę, miejcie na uwadze odpowiedni odstęp suszarki od włosów oraz to, żeby nie przesuszać już suchych włosów. 

Suszenie naturalne

Suszenie naturalne rozwiązuje problem wysokiej temperatury i silnego nawiewu.
Nie oznacza to jednak, że jest całkowicie pozbawione wad. Im włosy rozpuszczone są dłużej mokre, tym mają więcej czasu na to, aby ocierać się o siebie i o ubrania. Krótko mówiąc, dłużej wystawiamy je na uszkodzenia.

A co z mokrą skórą głowy?

Musimy pamiętać, że skóra głowy ma własne potrzeby. Jeśli po pozostawieniu jej mokrej często pojawia się świąd, uczucie pieczenia itp., warto delikatnie ją podsuszyć. Osoby z wrażliwą skórą głowy albo z problemami skórnymi są bardziej podatni na tego typu dolegliwości. 

Jak suszyć naturalnie, aby zmniejszyć ryzyko uszkodzeń?

Serum silikonowe rozprowadzone na mokre końcówki i przeciągnięte nieco na długość, może je
w pewnym stopniu zabezpieczyć. Włosy można również spiąć lub zapleść w luźny warkocz. Trzeba jednak pamiętać, że ogranicza to przepływ powietrza i zwykle wydłuża czas schnięcia.
Jeśli chodzi o spanie z mokrymi włosami - wiem, że niektórzy z Was czytają to z mokrymi włosami, leżąc już wygodnie w łóżeczku - nie polecam i chyba nie muszę mówić dlaczego. Ale jeśli tego sytuacja wymaga... zróbcie chociaż jakiegoś koczka. 😐

Co w takim razie wybrać?

Nie ma jednej metody, która będzie najlepsza dla wszystkich. Jeśli "bezpiecznie" suszymy włosy suszarką nie ma powodów, aby z niej rezygnować. Z kolei jeśli wolicie suszenie naturalne, warto pamiętać o ograniczaniu tarcia i nie pozostawiać włosów mokrych dłużej niż to konieczne. 

Ja osobiście wybieram suszarkę. Nie lubię chodzić z mokrą głową i nie przepadam, gdy włosy schną
w różnych kierunkach – psuje to cały efekt wizualny. Suszenie chłodnym lub letnim nawiewem wygładza moje włosy, lepiej definiuje pasma, a przy suszeniu z głową w dół pozwala uzyskać kontrolowaną objętość, która przy cienkich włosach jest dla mnie dużym plusem. Przy suszeniu naturalnym objętość również się pojawia, ale bardziej przypomina efekt „na pudelka”. 😃

Wybraliście już odpowiednią metodę suszenia i stosujecie się do najważniejszych zasad, a mimo to włosy nadal się łamią lub nie wyglądają lepiej?

Samo suszenie to tylko część pielęgnacji. Równie ważne jest to, jak obchodzimy się z włosami przed
i po nim. Po myciu, nie pocieramy włosów ręcznikiem, lecz odciskamy nadmiar wody.
A przy rozczesywaniu, nie zaczynamy czesania od nasady włosów, tylko zaczynamy rozczesywanie
od końcówek, przesuwając się stopniowo w górę. Niby małe zmiany, ale jakże istotne w całokształcie. 


Jaka metoda sprawdza się u Was najlepiej? Czy próbowaliście raz wysuszyć włosy w inny sposób niż macie w zwyczaju? Jakie były efekty? Dajcie znać w komentarzu, na które chętnie odpowiem! 

Pozdrawiam, 



Komentarze

back to top