Lutowa aktualizacja włosów | 2017

Do tej aktualizacji zbierałam się ponad tydzień, mimo, że od tego czasu jestem w domu i mam mnóstwo wolnego (choroba nie wybiera). Ale przeglądając comiesięczne podsumowania u innych włosomaniaczek, zmotywowałam się i o to jestem! 







Pielęgnacja

Tak jak zawsze postawiłam na olejowanie co mycie. W lutym używałam głównie oleju kokosowego, który pięknie nabłyszczał mi włosy. Rzadko robiłam typowe włosingi, z tego względu, że po szkole jedynie czego pragnęłam to zrobić pracę domową, wykąpać się i pójść spać. I tak jak w styczniu uzyskałam swój "złoty środek" w nawilżeniu, tak w lutym przestał działać. Pomyślałam może, że włosy potrzebują czegoś innego, więc zrobiłam bezpieczny krok i postawiłam na emolienty. Tak jak się domyślacie, nie tego składnika im brakowało.


Kosmetyki jakich używałam, nie uległy zmianie. Były to : 
  • szampony : Beauty Farm na kozim mleku, mydło cedrowe
  • odżywki/maski : Bingo Spa proteiny kaszmiru i kolagen, Kallos Banana, Keratin, balsam BA nr 4, Garnier olej arganowy i żurawina
  • oleje : olej kokosowy, czasami olej z pestek winogron
  • zabezpieczenie : serum CHI, jedwab GP
  • akcesoria : szczotka z włosia dzika, gumka invisibooble, sprężynki Magic Leverag
Dodatkowo, dzięki kochanemu TŻ (którego całuje, chociaż nie wiem, czy będzie mu się chciało przeczytać wpis 😂) 14 lutego stałam się posiadaczką dwóch masek z Bingo Spa - z ekstraktem z drożdży i masłem Shea i pięć alg, które mam zamiar testować w marcu. Już mogę powiedzieć, że moje serduszko skradła maska z drożdżami. :) 

Stylizacja 

W lutym miałam jedno większe wyjście, więc musiałam wystylizować jakoś swoje cienkie piórka. Z pomocą przyszły mi sprężynki Magic Leverag, o których pisałam tutaj.


Przyrost 

Zgodnie z zapowiedzią w styczniowej aktualizacji, 25 lutego podcięłam centymetr przerzedzonych końcówek. Dlatego przyrost na długości wynosił 0 cm.
Natomiast grzywka, urosła o standardowy  ± 1 cm.



Plany na marzec

Tak jak zawsze, zapuszczanie i nawilżanie! 


Podsumowując

Z włosami praktycznie nic się nie zmieniło. Są nadal w fazie dążenia do stałego, lepszego efektu... :)
Mam nadzieję, że w końcu uda mi się wyhodować zdrowe kłaczki do zapięcia od stanika. Byłby to ogromny sukces!

A jak wasza pielęgnacja w lutym?
Pozdrawiam, 


5 komentarzy:

  1. Z tym nawilżaniem to mam propozycję, skoro wydaje mi się, że mamy podobne włosy to mogę dać Ci recepturę do wypróbowania :) Zmieszaj łyżeczkę maski, łyżeczkę oleju kokosowego i pół łyżeczki innego oleju (nawet kujawskiego, chodzi o to by nie miał tych miniwnikających cząsteczek co kokos) i taką mieszankę nałóż pod czepek w cieple na 30 minut, umyj włosy i nałóż odżywkę.
    Opcjonalnie możesz dodać gliceryny jak masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gliceryny nie mam, ale na pewno wypróbuje ten sposób! A efektami się podzielę. :)
      Dziękuję!

      Usuń
  2. ja ewidentnie muszę końcówki podciąć bo je trochę wysuszyło;p przypomniałaś też mi o aktualizacji bo ostatnią dodałam w grudniu xd :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ostatnio strasznie zauroczona kolorem włosów, który posiadasz :D <3 Marzy mi się taki miodowy :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz i wyświetlenie jest dla mnie prawdziwą motywacją! Dziękuję! :)

Copyright © 2014 Włosowy Ktosiek , Blogger